liczba mieszkańców Poznania
Widzisz odpowiedzi wyszukane dla słów: liczba mieszkańców Poznania
Temat: Poznań zacofany
Nie wim gdzie znalazłeś dane o liczbie mieszkańców Poznania ale ja znalazłem
takie dane: w 1975r - 516 tys. w 1980 552,9 tys., 2003 - 574 100 mieszkańców.
Co do Malty - budowa trwałe wiele wiele lat. Rok przed MŚ w kajakarstwie
chcieli nam odebrać prawa do ich organizacji bo nic tam nie było. Nie wiem czy
pamiętasz jak długo nie było wody w jeziorze (tak na marginesie przez to
zaczęły się sypac w latach 80 stare domny na Polance - zmiana układu warstw
wodonosnych, ale to drobiazg)Że w latach 70/80 było tak dobrze ludzie i zyli
dostatni - przepraszam ale ja pamietam trochę inaczej te czasy (kartki kolejki
szara rzeczywistość, teraz żyje mi się duzo lepiej). Ale to jest dyskusja o tym
czy przez lata komunizmu było dobrze czy zle i nie ma sensu o tym rozmawiać bo
każdy z nas ma swoje zdanie. Nie było bezrobocia mówisz za komuny. Może i nie
było. Ale teraz w Poznaniu jest mniej niż 6% bezrobotnych - to tak jakby go
niebyło (w gosp. wolnorynkowej zawsze jest grupa ludzi zmieniających pracę,
szukających lepszej, niechcących pracować).Wyludnia się ? Popatrz na dane z
pocxzątku postu. Poza tym to normalne że ludzie wraz ze wzrostem dochodów
uciekaja z miasta do miejscowości otaczjacych - po prostu się "budują".
Szczerze mówia bardzo denerwuje mnie ten grobowy ton w rozmowach o naszym
mieście. Ta wieczna wiara ze jest żle nie pozwala nam iśc do przodu. Popatrzcie
na fora innych miast tam raczej szukają pzytywów/konstruktywnej krytyki. Z
życzeniami większego optymizmu Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Jaki jest wkład Żydów w rozwój Poznania??????
Wkład, liczebność, relacje
Zanim o wkładzie, najpierw o liczebności i relacjach:
Udział ludności żydowskiej w ogólnej liczbie mieszkańców Poznania
do lat 60-tych XIX wieku nie odbiegał jakoś dramatycznie od tego
w innych starych polskich miastach (Kraków czy Lwów): owszem, był
mniejszy (rzędu 12% wobec np. 18% w tych miastach), ale co do zasady
był podobny. Od lat 60-tych XIX nastąpił istotny spadek udziału % tej
ludności oraz jej liczebności bezwzględnej (do podawanych przez Ciebie
kilku tysięcy osoób i 2-3% populacji w okresie międzywojennym).
Spadek ten był spowodowany zmianami gospodarczymi: wielu Żydów było
w XIX w. zaangażowanych w handel wyrobami spirytusowymi i drewnem,
którego to handlu Poznań był centrum na skalę całych "Niemiec". Jednak
od lat 60-tych funkcje te zaczął przejmować m.in. Berlin, ponadto całe
"Niemcy" weszły w okres gwałtownej industrializacji. A ponieważ w
przeciwieństwie do reszty ziem polskich (oraz czasów I Rzeczypospolitej) w
państwie pruskim / niemieckim w tym okresie Żydzi nie byli w zasadzie w żaden
sposób ograniczeni w swych swobodach obywatelskich, skwapliwie wykorzystali
koniunkturę i po prostu opuścili Poznań. Nie dotarłem niestety nigdy do
wyjaśnienia ww. fenomenu przeniesienia się centrum handlu spirytualiami do Berlina.
Prawdą jest też, że Żydzi, którzy żyli w Poznaniu w okresie międzywojennym to w
znacznej części nie ci sami, którzy mieszkali tu przed I WŚ: po 1918 r. z
Poznania wyprowadzili się zniemczeni Żydzi "tutejsi", a do Poznania napłynęło
trochę litwaków - niezasymilowanych Żydów ze Wschodu. Budzili oni dość
powszechną niechęć (inny wygląd, nieznajomość języka polskiego czy
niemieckiego), co ciekawe: także wśród nielicznych pozostałych tu Żydów
"tutejszych".
Co do relacji: wg mojej wiedzy brak informacji o poważnych zamieszkach na tle
narodowościowym w Poznaniu pomiędzy Polakami, Niemcami i Żydami przed Wiosną
Ludów. Oczywiście poza typowymi w Europie okresowymi akcjami przecim Żydom
jeszcze w czasie I Rzeczypospolitej, jak chociażby słynna historia z krwawiącą
hostią.
Sytuacja zmieniła się zasadniczo po Wiośnie Ludów: było to pierwsze od dawna
krwawe starcie pomiędzy Polakami i Niemcami w Wielkopolsce, starcie w którym
tutejsi Żydzi gremialnie opowiedzieli się po stronie niemieckiej. Według mnie -
z zupełnie oczywistych powodów: mieli oto do wyboru żyć w tolerancyjnych dla
nich Prusach albo w odrodzonej na modłę I Rzeczypospolitej Polsce, z okresowymi
pogromami itp (tak wiem: pogrom to z rosyjskiego, początek XX wieku itd.),
ekstra opodatkowaniem, zakazem swobodnego osiedlania się itp.
Począwszy od tego wydarzenia spirala nakręcała się już sama: Niemcy Żydów za
popracie wynagradzali, tym bardziej Polacy ich nienawidzili.
Takie są korzenie polskiego antysemityzmu w Poznańskiem: bo nie ma się co
oszukiwać, był ten antysemityzm bardzo wyraźny, a jak widać po niektórych
postach w tym wątku czy reakcji na pomysł uporządkowania grobu Egera, nadal jest.
Żeby nie być gołosłownym w temacie antysemityzmu w Poznaniu: parę przykładów z
okresu międzywojennego podaje np. Zdzisław Zakrzewski w "Ulicami mojego
Poznania" (jak np. okresowe wybijanie szyb w cukierni prowadzonej przez Żyda),
parę znam sam z własnych źródeł. I tak np. swego czasu w sali pamięci mojego
ogólniaka (VIII LO) był pamiętnik ucznia tej szkoły z okresu XX-lecia. Chłopak
(harcerz !) wręcz chwalił się tam, jak z gromadką kolegów po kolei wchodzili do
sklepu żydowskiego i za każdym razem pytali "Czy to jest chrześcijański sklep
?", po czym słysząc odpowiedź odmowną, głośno deklarowali że i dlaczego nie będą
tu kupować. Kopalnią nieskrywanej niechęci do Żydów był też mój śp. dziadek.
Było o liczebności, było o relacjach. A wkład ? Jakiego wkładu oczekujesz od
ludności, która przez wieki była zamknięta w getcie, nie mogła wykonywać
większości zawodów ani sprawować funkcji publicznych ? O wkładzie możemy mówić
od czasu, gdy ludność ta miała normalne prawa, czyli dopiero od czasów
niemieckich, zasadniczo dopiero od XIX wieku. I ten wkład był: np. wiele
budynków było własnością Żydów, także w okolicach Starego Rynku: budynki te nie
przetrwały ostatniej wojny, ale czy to wina ich właścicieli ? Byli w Poznaniu
żydowscy lekarze, prawnicy - kto chciał, mógł korzystać z ich usług. Nie wiem,
czy byli grupą bogatszą niż przeciętnie (ale każdy antysemita bez bicia powie,
że tak) - no to skoro tak, w części większej niż to wynikało ich udziału % w
populacji finansowali miejskie wydatki. W czasach I Rzeczypospolitej Żydzi
płacili ekstra podatki, znów więc mieli nieproporcjonalnie duży udział w
finansowaniu potrzeb miasta.
Generalnie: nie sądzę byś miał neutralne intencje i po prostu chciał poznać ten
wkład. Stawiasz swoje pytanie jednoznacznie w kontekście niechęci, nie ma się co
wypierać. Pan Libicki z kolei niestety reprezentuje najgorsze cechy polskiej
tzw. prawicy: obsesyjne dążenie do uwypuklania tego co polskie, a umniejszania
tego co obce, w naszej historii. Dla niego Nowa Synagoga to symbol Kulturkampfu,
szkoda, że się nie zastanowił z czego proniemiecka orientacja poznańskich żydów
się brała: ciekawe czy sam by był gorącym patriotą kraju, w którym byłby ledwie
tolerowany i darzony ostentacyjną niechęcią, w którym nie mógłby normalnie żyć i
pracować.
No to tyle i pozdrawiam,
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu

