Liczba małych i średnich przedsiębiorstw
Widzisz odpowiedzi wyszukane dla słów: Liczba małych i średnich przedsiębiorstw
Temat: Gdzie znajdę dane...?
Gdzie znajdę dane...?
..odnośnie liczby małych i średnich przedsiębiorstw w ujeciu miesięcznym w
poszczególnych województawach?
Preszukałem już chyba wszystkie publikacje statystyczne i nic : /
W internecie też nie znalazłem.
Może ktoś z Was wie gdzie moge te dane znaleźć?
Bym był wdzięczny za pomoc :) Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Tusk: Polska dla hurtowników
odpowiedz jest bardzo prosta - a niby w ktorym okresie w Polsce, np. w tych 15
ostatnich latach, o ktorych pisales, byl naprawde liberalny gospodarczo
ustroj ? Glosuje juz 4 raz w wyborach parlamentarnych, zawsze glosowalem na
partię, która w danym okresie byla najbardziej prorynkowa i zawsze wygrywala ta
prosocjalna ! Tak wiec to o czym piszesz, to nie wina liberalnego rynku,
ktorego powtorze tak NIE BYLO I NIE MA (!) a wlasnie wina panstwa, do ktorego
tak dazysz - socjalnego. Skupmy się dla ulatwienia chocby na ostatnich 4
latach - Twoim zdaniem to bylo panstwo socjalne, czy prorynkowe ? Ja uwazam ze
zdecydowanie socjalne, i zobacz do czego doprowadzilo !! Absolutnie do niczego
procz zmiejszenia sie liczby malych i srednich przedsiebiorstw, ktore wola
ukryc sie w szarej strefie niz placic horendalne podatki i swiadczenia, przez
co do wiekszego bezrobocia (bo to male i srednie firmy w zdrowej gospodarce sa
zrodlem wiekszosci miejsc pracy), a co za tym idzie do wiekszej biedy, ktora
jest zrodlem wiekszych patologii spolecznych, ktore nijak sie maja z twoimi
haslami milosci blizniego i solidarnosci (mowisz tak, dopoki syn bezrobotnego
sfrustrowanego robotnika, wychowujacy sie w toksycznej rzeczywistosci, nie
pobije cie w zaulku, by ukrasc ci zegarek i buty). W Polsce jest tyle patologii
spolecznych, a wiekszosc z nich wynika z biedy. Socjal jest potrzebny, ale w
skali absolutnie minimalnej, by dawac tym ktorzy naprawde tego potrzebuja, a
nie wszystkim. Nie zastanawia cie fakt, ze polowa ludzi zdolnych do pracy w
Polsce nie ma pracy !?! I uwazasz, ze panstwo socjalne im ta prace da ?? I
uwazasz, ze lepsze jest placenie im zasilkow w imie solidarnosci, niz danie im
pracy ? Zgodze sie z toba tylko co do jednej kwestii- ludzi naprawde
potrzebujacych Panstwo musi wspierac, to nie ulega watpliwosci, ale Polsce
socjalem jest objeta polowa spoleczenstwa, z czego tylko pewnie 5% to ludzie
naprawde go potrzebujacy, a 95% to ludzie zdolni do pracy, ale ktorym nie dano
wedki - i tylko to mnie denerwuje. I uwazam, ze tylko liberalny (nie znaczy
calkowicie niesocjalny !) system moze to zmienic Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Gazeta Wyborcza i Tworki - szczyty glupoty GW!!!!
Dokonczenie ad vocem i ponownie link:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030510/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Jeżeli tego wszystkiego nie zrobimy, podzielimy los Grecji, której w pierwszym
roku członkostwa w Unii nie zaakceptowano ani jednego wniosku o środki pomocowe.
Bezrobocie - największy problem
I jest też inny wielki problem - bezrobocie. Nie łączy się ono bezpośrednio z
wejściem do Unii Europejskiej, ale stawia nas wobec innych krajów kandydackich
na dużo gorszej pozycji. Stopa bezrobocia w krajach UE to średnio 5 - 7 proc.,
w krajach kandydackich ok. 8 proc., a u nas 20 proc. i nic nie wskazuje, że
szybko będzie mniejsze. Wejście do Unii też tego nie zmieni, przynajmniej nie
stanie się to prędko.
Z bezrobociem musimy sobie zatem poradzić sami. Nowe miejsca pracy nie powstaną
w wielkich firmach państwowych, wymagających głębokiej przebudowy i
modernizacji; tam ciągle będą zwolnienia. Nie powstaną także w gałęziach
dotkniętych kryzysem globalnym i dziś zadłużonych ani w rolnictwie. Mogą
powstać tylko w małych i średnich firmach.
Określenie "przedsiębiorstwa małe i średnie" nie oznacza, że są to dla
gospodarki podmioty mniej ważne od np. przemysłowych gigantów. Dobrze
skonstruowaną gospodarkę można przedstawić w kształcie piramidy: na jej
szczycie są przedsiębiorstwa duże, o wielkim potencjale sprawczym, finansowym i
intelektualnym. Są one w stanie wypromować nowe techniki i technologie,
prowadzić skomplikowaną organizację gospodarczą, nowoczesny marketing, krótko
mówiąc - mogą się włączyć w globalną konkurencję. W Polsce na pewno nie są nimi
państwowe molochy.
W środku piramidy znajdują się przedsiębiorstwa średnie, które wprawdzie nie
należą do czołówki, wynajdującej np. nowe technologie, ale są w stanie te
technologie, systemy organizacji itp. zaadaptować dla własnych potrzeb lub
kooperować z największymi firmami. Natomiast na dole tej konstrukcji jest
ogromna liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które wchłaniają lokalne
zasoby siły roboczej, pojawiającej się w nadmiarze np. na skutek
restrukturyzacji wielkich przedsiębiorstw państwowych i wprowadzania w nich
nowych technologii, wymagających mniejszego zatrudnienia. Te małe firmy
korzystają z lokalnych zasobów surowcowych i produkcyjnych, a będąc najbliżej
klienta i najlepiej go znając, z powodzeniem obsługują rynki lokalne. Tak
dzieje się także w krajach wysoko rozwiniętych.
Stawiać na małe firmy
Chcąc zatem, żeby cała gospodarka funkcjonowała należycie, nie można skupiać
się tylko na potentatach, ale trzeba wyjątkowo dbać o małe i średnie firmy.
W Polsce jest 3,2 mln małych i średnich firm, które zatrudniają do 10 osób.
Takich, które dobrze funkcjonują, jest 1,7 mln. Jednocześnie mamy w Polsce
ponad 3,2 mln bezrobotnych. Teoretycznie, gdyby każda dobra firma zatrudniła
jednego bezrobotnego, to zniknęłaby połowa bezrobocia.
Trzeba więc stworzyć warunki, żeby tak się stało. Trzeba uprościć przepisy, bo
skomplikowany, rozbudowany system prawny stanowi dla przedsiębiorców zmorę
większą niż wysokie podatki. Tylko w dziedzinie podatków, opłat i ceł
funkcjonuje 55 ustaw i trudna do policzenia ilość rozporządzeń. Jak ma się w
tej materii rozeznać średniej klasy przedsiębiorca, który musi przecież zadbać
o produkcję, rynek, pracowników, pieniądze i kredyty? Z kredytami jest zresztą
najgorzej. Rząd przez politykę emisji obligacji i bonów skarbowych zabija małą
i średnią przedsiębiorczość, a tym samym miejsca pracy. Mała firma nie jest
bowiem konkurencyjna w banku, który może pożyczyć pieniądze rządowi na pewny,
niedotknięty ryzykiem procent. A trudno winić banki, że ze swojego punktu
widzenia działają racjonalnie.
Tylko jasny program wspierania małych i średnich krajowych firm pozwoli
zredukować bezrobocie i wyrównać nasze szanse startu w Unii Europejskiej.
Unia Europejska nie jest lekiem na całe zło w naszej gospodarce, nie jest złotą
rybką i nie da nam niczego, na co sami nie zapracujemy. Żeby wziąć, trzeba dać,
żeby dać, trzeba mieć, żeby mieć, trzeba posprzątać we własnym domu. Czy w
Unii, czy poza Unią musimy to zrobić sami.
ALDONA KAMELA-SOWIŃSKA
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Hity eurosceptyków
Z Ministerstwa Skarbu Państwa, które dziś nic nie prywatyzuje, bez szkody można
przesunąć sto etatów.
Jeżeli tego wszystkiego nie zrobimy, podzielimy los Grecji, której w pierwszym
roku członkostwa w Unii nie zaakceptowano ani jednego wniosku o środki pomocowe.
Bezrobocie - największy problem
I jest też inny wielki problem - bezrobocie. Nie łączy się ono bezpośrednio z
wejściem do Unii Europejskiej, ale stawia nas wobec innych krajów kandydackich
na dużo gorszej pozycji. Stopa bezrobocia w krajach UE to średnio 5 - 7 proc.,
w krajach kandydackich ok. 8 proc., a u nas 20 proc. i nic nie wskazuje, że
szybko będzie mniejsze. Wejście do Unii też tego nie zmieni, przynajmniej nie
stanie się to prędko.
Z bezrobociem musimy sobie zatem poradzić sami. Nowe miejsca pracy nie powstaną
w wielkich firmach państwowych, wymagających głębokiej przebudowy i
modernizacji; tam ciągle będą zwolnienia. Nie powstaną także w gałęziach
dotkniętych kryzysem globalnym i dziś zadłużonych ani w rolnictwie. Mogą
powstać tylko w małych i średnich firmach.
Określenie "przedsiębiorstwa małe i średnie" nie oznacza, że są to dla
gospodarki podmioty mniej ważne od np. przemysłowych gigantów. Dobrze
skonstruowaną gospodarkę można przedstawić w kształcie piramidy: na jej
szczycie są przedsiębiorstwa duże, o wielkim potencjale sprawczym, finansowym i
intelektualnym. Są one w stanie wypromować nowe techniki i technologie,
prowadzić skomplikowaną organizację gospodarczą, nowoczesny marketing, krótko
mówiąc - mogą się włączyć w globalną konkurencję. W Polsce na pewno nie są nimi
państwowe molochy.
W środku piramidy znajdują się przedsiębiorstwa średnie, które wprawdzie nie
należą do czołówki, wynajdującej np. nowe technologie, ale są w stanie te
technologie, systemy organizacji itp. zaadaptować dla własnych potrzeb lub
kooperować z największymi firmami. Natomiast na dole tej konstrukcji jest
ogromna liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które wchłaniają lokalne
zasoby siły roboczej, pojawiającej się w nadmiarze np. na skutek
restrukturyzacji wielkich przedsiębiorstw państwowych i wprowadzania w nich
nowych technologii, wymagających mniejszego zatrudnienia. Te małe firmy
korzystają z lokalnych zasobów surowcowych i produkcyjnych, a będąc najbliżej
klienta i najlepiej go znając, z powodzeniem obsługują rynki lokalne. Tak
dzieje się także w krajach wysoko rozwiniętych.
Stawiać na małe firmy
Chcąc zatem, żeby cała gospodarka funkcjonowała należycie, nie można skupiać
się tylko na potentatach, ale trzeba wyjątkowo dbać o małe i średnie firmy.
W Polsce jest 3,2 mln małych i średnich firm, które zatrudniają do 10 osób.
Takich, które dobrze funkcjonują, jest 1,7 mln. Jednocześnie mamy w Polsce
ponad 3,2 mln bezrobotnych. Teoretycznie, gdyby każda dobra firma zatrudniła
jednego bezrobotnego, to zniknęłaby połowa bezrobocia.
Trzeba więc stworzyć warunki, żeby tak się stało. Trzeba uprościć przepisy, bo
skomplikowany, rozbudowany system prawny stanowi dla przedsiębiorców zmorę
większą niż wysokie podatki. Tylko w dziedzinie podatków, opłat i ceł
funkcjonuje 55 ustaw i trudna do policzenia ilość rozporządzeń. Jak ma się w
tej materii rozeznać średniej klasy przedsiębiorca, który musi przecież zadbać
o produkcję, rynek, pracowników, pieniądze i kredyty? Z kredytami jest zresztą
najgorzej. Rząd przez politykę emisji obligacji i bonów skarbowych zabija małą
i średnią przedsiębiorczość, a tym samym miejsca pracy. Mała firma nie jest
bowiem konkurencyjna w banku, który może pożyczyć pieniądze rządowi na pewny,
niedotknięty ryzykiem procent. A trudno winić banki, że ze swojego punktu
widzenia działają racjonalnie.
Tylko jasny program wspierania małych i średnich krajowych firm pozwoli
zredukować bezrobocie i wyrównać nasze szanse startu w Unii Europejskiej.
Unia Europejska nie jest lekiem na całe zło w naszej gospodarce, nie jest złotą
rybką i nie da nam niczego, na co sami nie zapracujemy. Żeby wziąć, trzeba dać,
żeby dać, trzeba mieć, żeby mieć, trzeba posprzątać we własnym domu. Czy w
Unii, czy poza Unią musimy to zrobić sami.
ALDONA KAMELA-SOWIŃSKA
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Pomoc (kilka zdań) do pracy licencjackiej dot. BIZ
Pomoc (kilka zdań) do pracy licencjackiej dot. BIZ
Witam,
Potrzebuję waszej pomocy z zakresu tematyki stosunków międzynarodowych. Mój temat pracy licencjackiej to "Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne w latach 2001 - 2007".
W jednym z punktów pracy przedstawiłem analizę SWOT dla klimatu inwestycyjnego w Polsce i wygląda to następująco:
Mocne strony:
duży chłonny rynek,
wysoki popyt wewnętrzny
dobrze rozwinięty sektor finansowy,
wysoka jakość kadry zarządzającej,
niskie koszty pracy w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi,
niskie ryzyko inwestycyjne,
niski poziom inflacji,
korzystne położenie geograficzne,
młode, coraz lepiej wykształcone społeczeństwo,
przynależność do prestiżowych organizacji międzynarodowych,
pozytywne nastawienie Polaków do kapitału zagranicznego i zagranicznych produktów,
wysoka podaż siły roboczej,
wysoka pozycja Polski w międzynarodowych rankingach inwestycyjnych,
bardzo duża liczba małych i średnich przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych,
rosnący rynek związany z technologiami informacyjnymi.
Słabe strony:
bariery biurokratyczne,
brak systemu zachęt dla inwestorów,
korupcja,
konieczność modernizacji gospodarki (część sektorów zacofana, mała liczba sektorów wykorzystujących najnowsze technologie),
słaba infrastruktura komunikacyjna i techniczna,
relatywnie niski poziom innowacyjności gospodarki,
niska zdolność współpracy krajowych instytutów badawczych z przemysłem oraz komercjalizowania dokonań naukowych,
brak parków technologicznych,
niejasne przepisy prawa,
nadmierne obciążenie podatkowe,
szara strefa
nieefektywna promocja Polski za granicą,
niedostatek instrumentów finansowych dla MŚP i rozwoju innowacji.
Szanse:
o przystąpienie do Unii Europejskiej,
o korzystne prognozy gospodarcze
o możliwość wykorzystania środków z Unii Europejskiej na poprawę infrastruktury w regionach,
o możliwość wykorzystania położenia geograficznego dla produkcji artykułów eksportowych do krajów Europy Wsch. (Białoruś, Ukraina),
o Poprawa sytuacji politycznej
o Perspektywa wstąpienia do unii walutowej,
o Silny sektor małych i średnich przedsiębiorstw – potencjalnych kooperantów, dostawców i poddostawców,
o Rozwój przemysłu wysokiej techniki, rozprzestrzenianie się nowych technologii,
o Rozwój regionów zacofanych
Zagrożenia:
o duża konkurencja ze strony innych państw regionu, zwiększona dodatkowo wprowadzeniem przez część z nich specjalnych systemów spierania inwestycji,
o ogólnie niska konkurencyjność polskiej gospodarki przy jednoczesnej wzrastającej konkurencji zagranicznych dostawców produktów i usług zaawansowanych technologicznie,
o zła struktura gospodarki 9za duże zatrudnienie w rolnictwie, za niski udział rolnictwa w PKB),
o rosnące bezrobocie,
o niskie poziom edukacji przedsiębiorców, bariery językowe, brak umiejętności prowadzenia negocjacji przez polskich przedsiębiorców,
o wyczerpanie się ciekawych ofert prywatyzacyjnych,
o kryzys finansów publicznych
I na podstawie przeprowadzonej analizy muszę napisać 5 - 6 zdań, które są wnioskami z analizy SWOT w kontekscie barier i możliwości napływu BIZ do naszego kraju.
Bardzo proszę was o drobną pomoc w tej kwestii, wszystko się przyda. Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: jeśli nie wejdziemy do Unii
Bezrobocie - największy problem
I jest też inny wielki problem - bezrobocie. Nie łączy się ono bezpośrednio z
wejściem do Unii Europejskiej, ale stawia nas wobec innych krajów kandydackich
na dużo gorszej pozycji. Stopa bezrobocia w krajach UE to średnio 5 - 7 proc.,
w krajach kandydackich ok. 8 proc., a u nas 20 proc. i nic nie wskazuje, że
szybko będzie mniejsze. Wejście do Unii też tego nie zmieni, przynajmniej nie
stanie się to prędko.
Z bezrobociem musimy sobie zatem poradzić sami. Nowe miejsca pracy nie powstaną
w wielkich firmach państwowych, wymagających głębokiej przebudowy i
modernizacji; tam ciągle będą zwolnienia. Nie powstaną także w gałęziach
dotkniętych kryzysem globalnym i dziś zadłużonych ani w rolnictwie. Mogą
powstać tylko w małych i średnich firmach.
Określenie "przedsiębiorstwa małe i średnie" nie oznacza, że są to dla
gospodarki podmioty mniej ważne od np. przemysłowych gigantów. Dobrze
skonstruowaną gospodarkę można przedstawić w kształcie piramidy: na jej
szczycie są przedsiębiorstwa duże, o wielkim potencjale sprawczym, finansowym i
intelektualnym. Są one w stanie wypromować nowe techniki i technologie,
prowadzić skomplikowaną organizację gospodarczą, nowoczesny marketing, krótko
mówiąc - mogą się włączyć w globalną konkurencję. W Polsce na pewno nie są nimi
państwowe molochy.
W środku piramidy znajdują się przedsiębiorstwa średnie, które wprawdzie nie
należą do czołówki, wynajdującej np. nowe technologie, ale są w stanie te
technologie, systemy organizacji itp. zaadaptować dla własnych potrzeb lub
kooperować z największymi firmami. Natomiast na dole tej konstrukcji jest
ogromna liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które wchłaniają lokalne
zasoby siły roboczej, pojawiającej się w nadmiarze np. na skutek
restrukturyzacji wielkich przedsiębiorstw państwowych i wprowadzania w nich
nowych technologii, wymagających mniejszego zatrudnienia. Te małe firmy
korzystają z lokalnych zasobów surowcowych i produkcyjnych, a będąc najbliżej
klienta i najlepiej go znając, z powodzeniem obsługują rynki lokalne. Tak
dzieje się także w krajach wysoko rozwiniętych.
Stawiać na małe firmy
Chcąc zatem, żeby cała gospodarka funkcjonowała należycie, nie można skupiać
się tylko na potentatach, ale trzeba wyjątkowo dbać o małe i średnie firmy.
W Polsce jest 3,2 mln małych i średnich firm, które zatrudniają do 10 osób.
Takich, które dobrze funkcjonują, jest 1,7 mln. Jednocześnie mamy w Polsce
ponad 3,2 mln bezrobotnych. Teoretycznie, gdyby każda dobra firma zatrudniła
jednego bezrobotnego, to zniknęłaby połowa bezrobocia.
Trzeba więc stworzyć warunki, żeby tak się stało. Trzeba uprościć przepisy, bo
skomplikowany, rozbudowany system prawny stanowi dla przedsiębiorców zmorę
większą niż wysokie podatki. Tylko w dziedzinie podatków, opłat i ceł
funkcjonuje 55 ustaw i trudna do policzenia ilość rozporządzeń. Jak ma się w
tej materii rozeznać średniej klasy przedsiębiorca, który musi przecież zadbać
o produkcję, rynek, pracowników, pieniądze i kredyty? Z kredytami jest zresztą
najgorzej. Rząd przez politykę emisji obligacji i bonów skarbowych zabija małą
i średnią przedsiębiorczość, a tym samym miejsca pracy. Mała firma nie jest
bowiem konkurencyjna w banku, który może pożyczyć pieniądze rządowi na pewny,
niedotknięty ryzykiem procent. A trudno winić banki, że ze swojego punktu
widzenia działają racjonalnie.
Tylko jasny program wspierania małych i średnich krajowych firm pozwoli
zredukować bezrobocie i wyrównać nasze szanse startu w Unii Europejskiej.
Unia Europejska nie jest lekiem na całe zło w naszej gospodarce, nie jest złotą
rybką i nie da nam niczego, na co sami nie zapracujemy. Żeby wziąć, trzeba dać,
żeby dać, trzeba mieć, żeby mieć, trzeba posprzątać we własnym domu. Czy w
Unii, czy poza Unią musimy to zrobić sami.
ALDONA KAMELA-SOWIŃSKA
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: osiągnięcia prezydenta Pruszkowskiego
osiągnięcia prezydenta Pruszkowskiego
Lublin inwestycjami stoi.
Na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat gospodarka naszego miasta przeżywa
silny rozwój. Znaczący wpływ na to zjawisko ma wzrost liczby małych i
średnich przedsiębiorstw w naszym mieście działających głównie w branży
usługowo-handlowej. Z satysfakcją odnotowuję, że wzrasta również liczba
inwestycji w Lublinie. Na dzień dzisiejszy zrealizowano lub realizuje się
przedsięwzięcia, których całkowity koszt wynosi ponad 88 milionów euro, z
czego znaczącą część udało się pozyskać ze środków unijnych. Najważniejsze
zrealizowane lub będące w trakcie realizacji inwestycje w naszym mieście to:
renowacja Starego Miasta,
obwodnica Miasta Lublin - Północny wylot z Lublina - al. Spółdzielczości
Pracy,
obwodnica Miasta Lublin na odcinku od węzła al. Tysiąclecia - ul. Hutnicza do
skrzyżowania z ul. Mełgiewską,
przebudowa ul. Jana Pawła II,
budowa ul. Willowej,
budowa ul. Wyżynnej,
budowa ulic Bursaki i Magnoliowej,
budowa trakcji trolejbusowej w ulicach Roztocze - Orkana - Armii Krajowej -
Bohaterów Monte Cassino - Wileńska - Głęboka,
przebudowa ul. Nadbystrzyckiej,
przebudowa ul. Choiny,
przebudowa ul. Szeligowskiego,
przebudowa ul. Krańcowej,
przebudowa alei gen. Andersa,
przebudowa alei Smorawińskiego,
modernizacja oczyszczalni ścieków Hajdów,
rekultywacja składowiska odpadów komunalnych dla Lublina w miejscowości
Rokitno,
budowa i zagospodarowanie wielofunkcyjnej hali sportowo - widowiskowej w
Lublinie przy ul. Kazimierza Wielkiego,
rozbudowa sieci ścieżek rowerowych,
rozbudowa sieci wodociągowej oraz kanalizacji sanitarnej i deszczowej,
renowacja i przebudowa Muszli Koncertowej w Ogrodzie Saskim,
budowa Komisariatu Policji na LSM ,
rozbudowa Miejskiej Biblioteki Publicznej im. H. Łopacińskiego.
Ponadto na uwagę zasługuje:
budowa nowoczesnych centrów handlowych,
budowa kompleksu handlowo - rozrywkowego Lublin Plaza,
Centrum Gala,
centrum handlowo - rozrywkowe Felicity,
budowa nowoczesnych obiektów biurowych: Centrum Zana, Zana Office, Hanesco,
Dalimex, Corner House,
centrum targowo - wystawiennicze Międzynarodowych Targów Lubelskich,
rozbudowa nowoczesnego kompleksu produkcyjno-magazynowego firmy Lubella,
budowa hotelu francuskiej sieci Campanile,
renowacja hoteli: Grand Hotel Lublinianka i Europa,
rewaloryzacja Teatru im. Juliusza Osterwy,
remonty kamienic na Rynku Starego Miasta i przy ul. Grodzkiej,
inwestycje edukacyjne: gmach humanistyki oraz Instytut Nauk o Ziemi UMCS,
Wydział Zarządzania i Podstaw Techniki Politechniki Lubelskiej, Collegium
Universum, Collegium Maius a także Collegium Anatomicum Akademii Medycznej,
Centrum Kongresowe , gmach Agro II oraz Wydział Nauk o Żywności i
Biotechnologii Akademii Rolniczej w Lublinie, hala sportowa i kolegium im.
Jana Pawła II Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, budowa basenu Akademii
Rolniczej przy ul. Głębokiej.
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Ja se ne boim.... ja mam rakowinu.
Pane Havranek, jak bedzie w tej Evropskej Unije ?
Dokonczenie
Nieprzygotowana administracja
Innym obszarem stwarzającym zagrożenie, iż wejście do Unii Europejskiej nie
zostanie przez Polskę wykorzystane, jest zupełnie nieprzygotowanie struktury
rządowej do opracowania projektów współfinansowanych przez Unię. Tylko ten, kto
nigdy nie spotkał się z procedurą pozyskiwania środków pomocowych, ma jasność
sądu niezmąconą znajomością rzeczy. Inni są poważnie zatroskani.
Każdy projekt to od kilkudziesięciu do kilkuset stron wniosku po angielsku.
Wniosek jest wysoce sformalizowany, często wymagane są w nim dane, których się
nie rejestruje, np. w systemie księgowości budżetowej w samorządach. Te
ostatnie zgodnie z własnymi siłami, możliwościami i rozeznaniem szykują się do
wchłonięcia środków unijnych. To bardzo dobre. Ale gdzie jest Krajowe Biuro
Unii, gdzie jest 700 przeszkolonych przez rząd urzędników, którzy w każdym
powiecie będą na co dzień przygotowywali wnioski, podpowiadali pomysły,
podawali wzorce i poprawiali angielski? I gdzie jest szef Krajowego Biura Unii,
który "głową", do trzeciego pokolenia, będzie odpowiadał za to, żeby projekty
finansowane przez Unię Europejską jakościowo i ilościowo odpowiadały standardom?
W Polsce jest wiele młodych dobrze wykształconych ludzi po studiach
europejskich czy podobnych, znających angielski - i pracujących jako
sekretarki. Mieszkają w całym kraju i jako urzędnicy państwowi w ramach jednej
struktury mogą pracować w powiecie, u marszałka województwa czy prezydenta
miasta. I nie trzeba nowych etatów: wystarczy je przesunąć z ministerstw i
urzędów centralnych (chodzi o etaty, nie ludzi). Z Ministerstwa Skarbu Państwa,
które dziś nic nie prywatyzuje, bez szkody można przesunąć sto etatów.
Jeżeli tego wszystkiego nie zrobimy, podzielimy los Grecji, której w pierwszym
roku członkostwa w Unii nie zaakceptowano ani jednego wniosku o środki pomocowe.
Bezrobocie - największy problem
I jest też inny wielki problem - bezrobocie. Nie łączy się ono bezpośrednio z
wejściem do Unii Europejskiej, ale stawia nas wobec innych krajów kandydackich
na dużo gorszej pozycji. Stopa bezrobocia w krajach UE to średnio 5 - 7 proc.,
w krajach kandydackich ok. 8 proc., a u nas 20 proc. i nic nie wskazuje, że
szybko będzie mniejsze. Wejście do Unii też tego nie zmieni, przynajmniej nie
stanie się to prędko.
Z bezrobociem musimy sobie zatem poradzić sami. Nowe miejsca pracy nie powstaną
w wielkich firmach państwowych, wymagających głębokiej przebudowy i
modernizacji; tam ciągle będą zwolnienia. Nie powstaną także w gałęziach
dotkniętych kryzysem globalnym i dziś zadłużonych ani w rolnictwie. Mogą
powstać tylko w małych i średnich firmach.
Określenie "przedsiębiorstwa małe i średnie" nie oznacza, że są to dla
gospodarki podmioty mniej ważne od np. przemysłowych gigantów. Dobrze
skonstruowaną gospodarkę można przedstawić w kształcie piramidy: na jej
szczycie są przedsiębiorstwa duże, o wielkim potencjale sprawczym, finansowym i
intelektualnym. Są one w stanie wypromować nowe techniki i technologie,
prowadzić skomplikowaną organizację gospodarczą, nowoczesny marketing, krótko
mówiąc - mogą się włączyć w globalną konkurencję. W Polsce na pewno nie są nimi
państwowe molochy.
W środku piramidy znajdują się przedsiębiorstwa średnie, które wprawdzie nie
należą do czołówki, wynajdującej np. nowe technologie, ale są w stanie te
technologie, systemy organizacji itp. zaadaptować dla własnych potrzeb lub
kooperować z największymi firmami. Natomiast na dole tej konstrukcji jest
ogromna liczba małych i średnich przedsiębiorstw, które wchłaniają lokalne
zasoby siły roboczej, pojawiającej się w nadmiarze np. na skutek
restrukturyzacji wielkich przedsiębiorstw państwowych i wprowadzania w nich
nowych technologii, wymagających mniejszego zatrudnienia. Te małe firmy
korzystają z lokalnych zasobów surowcowych i produkcyjnych, a będąc najbliżej
klienta i najlepiej go znając, z powodzeniem obsługują rynki lokalne. Tak
dzieje się także w krajach wysoko rozwiniętych.
Stawiać na małe firmy
Chcąc zatem, żeby cała gospodarka funkcjonowała należycie, nie można skupiać
się tylko na potentatach, ale trzeba wyjątkowo dbać o małe i średnie firmy.
W Polsce jest 3,2 mln małych i średnich firm, które zatrudniają do 10 osób.
Takich, które dobrze funkcjonują, jest 1,7 mln. Jednocześnie mamy w Polsce
ponad 3,2 mln bezrobotnych. Teoretycznie, gdyby każda dobra firma zatrudniła
jednego bezrobotnego, to zniknęłaby połowa bezrobocia.
Trzeba więc stworzyć warunki, żeby tak się stało. Trzeba uprościć przepisy, bo
skomplikowany, rozbudowany system prawny stanowi dla przedsiębiorców zmorę
większą niż wysokie podatki. Tylko w dziedzinie podatków, opłat i ceł
funkcjonuje 55 ustaw i trudna do policzenia ilość rozporządzeń. Jak ma się w
tej materii rozeznać średniej klasy przedsiębiorca, który musi przecież zadbać
o produkcję, rynek, pracowników, pieniądze i kredyty? Z kredytami jest zresztą
najgorzej. Rząd przez politykę emisji obligacji i bonów skarbowych zabija małą
i średnią przedsiębiorczość, a tym samym miejsca pracy. Mała firma nie jest
bowiem konkurencyjna w banku, który może pożyczyć pieniądze rządowi na pewny,
niedotknięty ryzykiem procent. A trudno winić banki, że ze swojego punktu
widzenia działają racjonalnie.
Tylko jasny program wspierania małych i średnich krajowych firm pozwoli
zredukować bezrobocie i wyrównać nasze szanse startu w Unii Europejskiej.
Unia Europejska nie jest lekiem na całe zło w naszej gospodarce, nie jest złotą
rybką i nie da nam niczego, na co sami nie zapracujemy. Żeby wziąć, trzeba dać,
żeby dać, trzeba mieć, żeby mieć, trzeba posprzątać we własnym domu. Czy w
Unii, czy poza Unią musimy to zrobić sami.
ALDONA KAMELA-SOWIŃSKA
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu
Temat: Przeciez to jest totalny kretyn i idiota
Śląsk jest tykająca bombą, od której zapłonąć może cały kraj.
- Mamy coraz więcej zaproszeń od górników aby ich wesprzeć. Do tej pory
skrzętnie ukrywano nazwy kopalń, które mają być zlikwidowane. Teraz wzrosło
wzburzenie górników. Czy ich protest odniesie skutek? Widać jak znikoma jest
skuteczność działań związków zawodowych wobec likwidacji zakładów. Czy się
protestuje czy nie, bezrobocie niestety wzrasta. 2 września odbyła się
kilkunastotysięczna manifestacja przed siedzibą Kompanii Węglowej w Katowicach.
W obronie zagrożonych likwidacją kopalń górnicy wraz z rodzinami przyszli w
marszach z Bytomia, Rudy Śląskiej i Łazisk. Członkowie LPR wraz z posłem
Stanisławem Zadorą i radnymi Sejmiku Śląskiego wspomogli górników idąc razem z
nimi.
Bardzo wielu Ślązaków w spisie powszechnym zadeklarowało narodowość polską.
Inni wpisywali śląską. Ruch Autonomii Śląska chce suwerenności. Co pan o tym
sądzi?
- To, że grupa działaczy stowarzyszenia Ruch Autonomii Śląska usilnie pragnie
zarejestrować jeszcze jedno stowarzyszenie pod nazwą Związek Ludności
Narodowości Śląskiej nie stanowi jakiejkolwiek przesłanki do uznania istnienia
nowego narodu. Również fakt zadeklarowania narodowości śląskiej w
ubiegłorocznym spisie powszechnym przez blisko 173 tysiące obywateli polskich
nie należy odczytywać jako wypowiedzenie narodowości polskiej a raczej jako
niepokojące zjawisko socjologiczne wynikające z głębokiej frustracji naszych
rodaków na Śląsku. Jest to też skutek wielkiego rozczarowania politycznymi,
ekonomicznymi, a przede wszystkim społecznymi procesami zachodzącymi na tej
ciężko doświadczonej ziemi. W tych brutalnych warunkach polskiej rzeczywistości
wyników spisu nie można traktować w kategoriach manifestacji własnej
odrębności.
Przecież przez tysiąclecie mieszkańcy tej ziemi kojarzyli swoje życie z losami
narodu polskiego i w trudnych momentach zawsze czuli się zobowiązani do
solidarnego działania w jego obronie.
- Nie można zapomnieć o trzech Powstaniach Śląskich, o strasznych represjach ze
strony zbrodniczych systemów totalitarnych wobec walczących o wolną Polskę na
tej ziemi, po świadectwie solidarnościowego zrywu w 1980 i w 1988 roku. Wielkie
znaczenie ma również przepojona miłością do ojczyzny ofiara górników z
Kopalni „Wujek” i dochowanie przez lud śląski wierności Królowej Polski oraz
Matce Miłości i Sprawiedliwości Społecznej z Piekar Śląskich. A teraz ludzie
pozbawieni jakichkolwiek autorytetów chcą wywrócić wszystko do góry nogami
jedynie po to, aby uzyskać wygodny status mniejszości narodowej. W liberalnym
zgiełku i bezideowym chaosie należy błądzącym wytrwale przypominać, że aby
istniał naród musi istnieć świadomość narodowa, wspólny język, kultura,
historia i tradycja. Tego nie można zbudować na kanwie wyroku sądowego czy
orzeczenia trybunału.
Czy LPR zająła w tej sprawie jakieś stanowisko?
- Jako przewodniczący Klubu Ligi Polskich Rodzin w Sejmiku Śląskim czuję się w
obowiązku zaprotestować przeciwko szermowaniu w sposób manipulacyjny pojęciem
autonomii przedwojennego Województwa Śląskiego, albowiem to matka, jaką jest
Polska odzyskując niepodległość nadała taki status swojej dumnej córce Ziemi
Śląskiej, nie tylko w nagrodę za wierność, ale także jako zalążek nowoczesnej
wspólnoty regionalnej i w rzeczy samej pierwszy samorząd województwa na
ziemiach polskich o prekursorskich w skali Europy rozwiązaniach
instytucjonalnych i prawnych. Dostrzegam więc potrzebę mobilizacji ludzi dobrej
woli wokół tej bolesnej zadry, tak aby współczesne odreagowanie na politykę
państwa wobec Śląska nie skutkowało płytkimi argumentami.
Zarząd sejmiku województwa śląskiego opracował strategię zmian jakie powinny
dokonać się na Śląsku. Mógłby pan scharakteryzować ten program?
- 25 sierpnia b.r. radni Sejmiku Śląskiego przyjęli jednogłośnie Regionalną
Strategię Innowacji na lata 2003 – 2013, której przyświeca motto „Wyobrażenia
tworzą rzeczywistość”. Celem strategii jest wspieranie małych i średnich
przedsiębiorstw oraz instytucji badawczo-rozwojowych, które mają wpływ na
wzrost gospodarczy oraz rozwój technologii i nauki. Rozwój firm jest
uwarunkowany podejmowaniem wspólnych działań oraz utrzymywaniem ścisłych
kontaktów z placówkami naukowymi oraz kontrahentami. Sieć współpracy ma
szczególne znaczenie dla małych firm, które działając samodzielnie, dysponują
zbyt małym potencjałem by tworzyć grupy badawcze, prowadzić własną strategię
marketingową, czy też tworzyć sieć sprzedaży swoich produktów.
Stawiacie na przedsiębiorczość?
- Wyniki badań wykazują, iż wśród firm sektora małej i średniej
przedsiębiorczości w województwie śląskim zaledwie 10% charakteryzuje się tzw.
wysoką innowacyjnością. Co dziesiąta firma nie wyraźnych perspektyw na rynkowe
przetrwanie. Dokument zakłada zwiększenie udziału firm o wysokiej
innowacyjności w ogólnej liczbie małych i średnich przedsiębiorstw i
zwiększenie wykorzystania potencjału badawczo-rozwojowego. Aby doprowadzić do
wzrostu innowacyjności, w dokumencie zakłada się m.in. zwiększenie dostępności
do informacji o kredytach, technologiach i wynalazkach oraz wspieranie
wykorzystania nowoczesnych technologii. Bardzo ważnym elementem jest rozwijanie
współpracy firm z otoczeniem oraz stworzenie oferty szkoleniowo-badawczej
dostosowanej do potrzeb małych i średnich firm. W pracach nad dokumentem wzięło
udział prawie 600 przedstawicieli firm, instytucji badawczych oraz samorządów
(również nasze środowisko), którzy uczestniczyli w warsztatach, konferencjach
oraz grupach roboczych
Czy uda się zrealizować tę strategię?
- Nie ma innego pomysłu na Śląsk. W jakim kierunku ma on iść? Obecnie jedyny
optymistyczny sygnał to rozwój przemysłu motoryzacyjnego, ale to nie rozwiąże
problemów, których ciągle przybywa. Likwiduje się miejsca pracy i nie tworzy
się nowych. Nie ma pomysłu na zagospodarowanie rąk do pracy. Myślę, że nasza
strategia ukazuje kierunek, za którym powinniśmy iść. Wymaga to jednak dużych
nakładów finansowych.
Racja Polska nr 28, wrzesień 2003
Przeczytaj wszystkie wypowiedzi z tego tematu

